|
1 2 3 następne >> Nawet jeśli ktoś za Myslovitz nie przepada, przy tej książce nudził się nie będzie. Obserwujemy bowiem nie tylko, jak zmieniają się ludzie, ale też jak razem z nimi ewoluuje i polska muzyka, i polska rzeczywistość. A o tym Gnoiński pisze bardzo umiejętnie. Pełna recenzja.
Michał Gradowski (Gazeta Wyborcza, Co jest grane?) "Życie to surfing" Leszka Gnoińskiego jest chyba pierwszą, wydaną w taki sposób, biografią muzyczną w Polsce. Na niemal trzystu stronach, poza niezwykle ciekawą i obfitującą w zaskakujące fakty, historią grupy, znajdujemy setki niepublikowanych wcześniej zdjęć (...). To pozbawiona kompromisów historia zespołu. Po tej lekturze wiemy o Myslovitz dużo więcej niż wynika to z płyt czy materiałów prasowych. Pozostaje nam czekać na kolejną płytę. Pełna recenzja.
Szymon Wasilewski (Kurier Szczeciński) Imponuje mi szczerość muzyków w opowiadaniu o problemach zespołu. W Polsce przyjęło się, że różnica zdań oznacza zerwanie współpracy, a nawet wojnę na całe życie. Muzycy Myslovitz nie kryją odmienności poglądów na wiele spraw, a mimo to są razem. Fani Myslovitz zasłużyli na książkę, która będzie dla nich czymś ważnych w ich bibliotekach. Będą do niej wracać choćby po to, aby obejrzeć zdjęcia. Ale warto ją przeczytać, nawet nie znając dokładnie muzyki Myslovitz. Bo to także zapis bużliwych dziejów raczkowania polskiej fonografii w kapitalizmie i zapis życiowych perypetii ludzi z niedużego miasta, którym jeszcze dziesięć lat temu nawet się nie śniło, że ktoś napisze o nich zupełnie niezłą książkę. Pełna recenzja. Mariusz Prześlica (Cooltura) Pisać biografię grupy Myslovitz? Przecież nie ma chyba w Polsce bardziej grzecznego zespołu. A jednak! Leszek Gnoiński potrafił opowiedzieć o działalności pięciu muzyków ze Śląska w ciekawy sposób. Pełna recenzja. Paweł Gzyl (Dziennik Polski) Gnoiński nie tylko namalował obraz Myslovitz, ale także okrasił go tym co wtedy w rodzimej muzyce się działo. Każdy z 13 rozdziałów rozpoczyna się opisem ówczesnej sytuacji i panujących wtedy zasad, rodzących się w połowie lat 90 tych potężnych koncernów płytowych i ich pomysłów na lansowanie takich zespołów jak grupa z Mysłowic. Siłą tej biografii jest jej szczerość i prostota. Wertując kolejne informacje o zespole ze Śląska można odnieść wrażenie, że tekst w ogóle nie przeszedł cenzury. Każdy mówi to co myśli i czuje. Historia, od The Freshman, aż po profesjonalnie działający zespół Myslovitz z własną obsługą techniczną, busem i salą prób. Pełna recenzja. Radosław Ząb (www.dlastudenta.pl) 1 2 3 następne >>
|